Tak! Zrobiłam to!

CZY TO TYLKO CIAŁO?…czyli o tym, co się zmienia tak naprawdę, gdy zmienia się ciało

Czy mama trójki dzieci, aktywnie pracująca, rozwijająca swoją działalność plus zaangażowana w mnóstwo różnych projektów ma czas/możliwości/motywację/chęć zadbać o SIEBIE na wiosnę/lato… a tak naprawdę na lata???

Tak! Ma a nawet powinna wręcz mieć! Tylko jak to zrobić?…

Od moich koleżanek, znajomych i nieznajomych (np. obserwatorek w SM) najczęściej słyszę lub czytam: 

– „żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce”

– „moją zmorą są słodycze” (a czyją nie?! Hehe…ale czytaj dalej, jak ja sobie z tym poradziłam…)

– „robię brzuszki, odstawiłam to i owo, no i mam nadzieję, że będą jakieś efekty”

– „ja nie mam czasu ćwiczyć”

– „rano nie mam czasu zjeść, w pracy armagedon a potem wracam do domu i rzucam się na jedzenie”

– „mam ogromne zaburzenia odżywiania, jedzenie mnie pociesza”

– „diety nie są dla mnie, ja nie będę się katować”

I tak dalej. I tym podobne. I jest tego więcej…

 Brak czasu, brak chęci, brak motywacji, brak wsparcia. Wzamian nadmiar niechcianych kilogramów („no ale to po dziecku! Co z tego, że ono ma już 17 lat…), codzienne wyrzuty sumienia, nieustanne liczenie kalorii, katowanie się kolejną dietą-cud, frustracja, brak chęci spoglądania w lustro… Znasz to? A gdyby tak POKOCHAĆ SIEBIE BEZWARUNKOWO?! Plus zadbać o siebie mądrze i być może najskuteczniej do tej pory. Plus zrobić to TYLKO  dla SIEBIE i nie jako forma do lata ale na lata! Brzmi dobrze? 

Jakiś czas temu poczułam, że po prostu źle mi w moim ciele. Słyszałam, że wyglądam dobrze, że jest ok, że mam piękną skórę, że w ogóle jestem piękna, że taka jestem i mam się nie zmieniać… ale to JA się czułam źle… to ja czułam, że coś jest nie tak i żeby naprawdę było mi ze mną super, to coś się musi wydarzyć… I tak rosło to we mnie, i rosło… aż wybuchło! Podjęłam decyzję. Zmiana! Przecież ciągle głoszę motto: „Dbaj o siebie – masz SIEBIE jedną!” i nie cierpię hipokryzji… No to się wzięłam…

Najpierw postanowienie. Głowa. Głowa jest najważniejsza w takich procesach, bo to od głowy wszystko się zaczyna i na głowie ostatecznie kończy. To tu są nasze emocje. A te wobec siebie są w tym momencie kluczowe. Musiałam ze sobą naprawdę poważnie pogadać. W trakcie tej dyskusji pojawiły się na horyzoncie imprezy rodzinne (jako motywacja do działania i siłą napędowa oraz cezura – bo jak ślub kuzynki w lipcu, no to w lipcu kończę z tym!) No ale nie Ela… Przecież nie robisz tego dla nich, dla imprez, dla tych boskich sukienek… Po co chcesz to zrobić? „No jak po co?! – krzyczy ta zbuntowana ja – po to, żeby czuć się dobrze! Żebym czuła się atrakcyjna dla samej siebie, żebym czuła, że dokonałam tego SAMA i DLA SIEBIE! Żeby moje poczucie wartości przebiło dziurę ozonową, żeby uwolnić się od tłumienia mojego prawdziwego wewnętrznego JA! Dalej: co zmieniam? No dobra: zmieniam sposób odżywiania, więcej ruchu, więcej wody, mniej słodyczy (w ogóle!), otwieram i zamykam okienko żywieniowe, czyli więcej uważności w ogóle na moje jedzenie. No i suplementy. Wsparcie organizmu od środka jest bardzo ważne! Potrzebuję takich na redukcję wagi i takich, żeby nie podjadać pomiędzy posiłkami. Mam! Idealnie. Czy to przypadek, że akurat miałam możliwość zacząć testować System TRME? Nie sądzę! Mam już wszystko. No to w drogę!

I tak minęło już 7 tygodni! I nie jestem w tym sama! W tym czasie załozyłam grupę wsparcia na whatsApp RAZEM RAŹNIEJ, gdzie obecnie jest ponad 50 kobiet, które motywują lub potrzebują motywacji w dążeniu do swojego celu. Każda z tych kobiet bierze z tej przynależności to, czego potrzebuje: przepisy na zdrowe i pyszne jedzonko, wsparcie, pomysły na aktywność czy po prostu bycie w społeczności bez oceniania. Ponadto co tydzień mierzę się i ważę, a efekty publikuję w mojej grupiena FB. Po co? To rodzaj zobowiazania społecznego. Dla mnie to dodatkowa motywacja, ale też odpowiedzialność, bo kobiety mi ufają. A ja nie chcę zawieść ich zaufania – wręcz przeciwnie! Ja chcę inspirować kobiety do tego właśnie, aby zadbały o siebie skutecznie i może po raz pierwszy w życiu! Zatem jeśli mam coś polecić, to muszę to najpierw sprawdzić na sobie. Wiarygodność! Jakość i profesjonalizm. Dlatego, wybierając suplementy dla siebie, wybrałam świadomie MyGoal – na pomoc w redukcji wagi oraz MyEdge – na pomoc w podjadaniu. I wiecie co… Okazuje się, że można żyć bez czekolady! Pokusiłam się na kilka kawałków tylko w Dniu Kobiet, jednak niesamowite jest to, że nawet podczas „tych” dni nie ciągnie mnie do słodkiego i nawet kawę piję już bez ciasteczka (tutaj moja mama ubolewa, bo zmieniłam nasz odwieczny rytuał).

Zobacz moją metamorfozę tylko w ciągu ostatniego miesiąca! Czy zmieniłam moje ciało?

Czy to TYLKO ciało??? Na pewno…? Pomyśl chwilę…

* czy czujesz się nie do końca dobrze w swoim ciele?

* czy po ciąży trudno Ci wrócić do swojej sylwetki?

* czy brakuje Ci motywacji, aby coś zmienić w tym zakresie?

* czy chciałabyś “ruszyć się z kanapy” ale nie wiesz od czego zacząć?

* czy patrząc w lustro, myślisz o sobie z miłością?

* czy myślisz, że zmieniłam “tylko” ciało?

Codziennie pracuję nad sobą. Robię to dla SIEBIE przede wszystkim. Ale co jest jeszcze moją motywacją…a raczej kto…? No moje dzieci oczywiście! Dla nich chcę być przykładem, chcę wpoić im mądre i zdrowe nawyki poprzez obserwację i naśladowanie mnie. Wszyscy razem dużo czasu spędzamy w ruchu. Razem przygotowujemy posiłki, rozmawiamy o tym, co jest zdrowe a co nie. Dzieciaki uczestniczą w moim sylwetkowym wyzwaniu od początku. Nie ukrywam tego, że mam chęć nad sobą pracować. Widzę też, jakie to pedagogicznie jest wartościowe.

Na wadze ponad 4 kg mniej. Ubrania lepiej leżą. Samopoczucie lepsze. Humor lepszy. Relacja z dziećmi i otoczeniem lepsza, mniej sfrustrowana ta matka chodzi…  Odbicie w lustrze cieszy bardziej. Zewsząd miłe słowa i komplementy. Przyjmuję je z wdzięcznością. Z czystym sumieniem polecam teraz innym kobietom to, co sama przetestowałam na sobie, bo wiem, że działa. Pomagam i inspiruję do zmian, dla siebie. Pewność SIEBIE rośnie. Małe sukcesy cieszą. Potknięcia uczą. Krytyka nie rani. Satysfakcja z drogi, z procesu, z wytrwałości… Efekty są naturalną konsekwencją tych działań, a ich widok i ta radość – one dmuchają w skrzydła jeszcze bardziej!

To co? To tylko ciało?

Jeśli czujesz, że potrzebujesz zmiany, motywacji, kopa w tyłek, rozmowy, podpowiedzi, zdrowych i sprawdzonych sposobów na to, aby zadbać o siebie skutecznie… POROZMAWIAJMY! Z przyjemnością opowiem Ci o tym, DLACZEGO ja postanowiłam zmianę, ale przede wszystkim posłucham, co jest Twoim WHY, jak Ty chcesz się ze sobą czuć. A razem raźniej!

👉 DBAJ O SIEBIE – MASZ SIEBIE JEDNĄ! ❤ 

Ela Kalisiak, Fb: Mama na własnych zasadach (zapraszam Cię do tej grupy dla wszystkich kobiet)

Link do mojego IG https://www.instagram.com/mama.kikutkow?igsh=MXFrYTJzaHdzc2dsNQ==

Link do mojej grupy na FB https://www.facebook.com/groups/mamanawlasnychzasadach/?ref=share_group_link