Nie mam na to czasu
Kiedy słyszę: ale ja nie mam na to czasu!
Czy kiedykolwiek myślałaś o tym, ile będziesz mieć czasu za trzy lata o tej porze? Będzie go więcej? Czy może dalej będziesz czuć się jak chomik w kołowrotku, goniąc gdzieś między domem, pracą, dziećmi, zakupami i potrzebą chwili świętego spokoju dla siebie?
Bardzo często, gdy rozmawiam z osobami, którym proponuję współpracę biznesową, słyszę: ale ja nie mam nawet godziny dziennie, by upchnąć w grafiku jeszcze jedną, dodatkową rzecz! Wtedy odpowiadam:
- Świetnie, że o tym mówisz! Cieszę się, że będziemy mogli o tym porozmawiać. Powiedz mi szczerze, na co chciałabyś mieć tego czasu więcej w życiu?
Zazwyczaj odpowiedzią jest czas dla siebie albo więcej wspólnych chwil z rodziną. Tu wiele osób zaskakuje argument, że network marketing jest właśnie dla osób, które nie mają dziś czasu. Dlaczego? Bo poświęcając 2-3 lata intensywnej pracy od teraz, będziesz mógł cieszyć się dochodem pasywnym za kilka lat, co da Ci więcej wolności finansowej i swobody. Etat nie zapewnia nam takiej perspektywy, bo nawet, jeśli awansujemy, to prawdopodobnie za kilka lat nadal będziemy pracować min. 8 godzin dziennie, 1-2 h spędzać w korkach z pracy do domu, a potrzeby naszej rodziny… tylko urosną. Dlatego problemem jest, że tu i teraz nie zastanawiamy się, co będzie za kilka lat. Wrzucamy tryb przetrwania i funkcjonujemy na autopilocie, każdego dnia łącząc pracę, rodzinę, logistykę (jeśli masz dzieci, na pewno dochodzi tu rozwożenie ich do placówek, na dodatkowe zajęcia itp), czas dla siebie, zakupy, “ogarnianie domu”.
A co, jeśli dziś postanowisz, że jednak wygospodarujesz czas każdego dnia, by krok po kroku budować biznes, który będzie Twoim źródłem dochodu za kilka lat? Aby w przyszłości nie funkcjonować w tak wielkim pośpiechu i stresie?
Zmień scrollowanie na monetyzowanie!
Kiedy słyszę o braku czasu, szanuję to i nigdy nie oceniam słowami “wszystko jest kwestią dobrej organizacji”, bo sytuacja każdego człowieka może być bardziej złożona, niż widać na pierwszy rzut oka. Ja jednak zdecydowałam się budować biznes z Nu Skin właśnie dlatego, że nie mam czasu: etat w agencji reklamowej, codzienne dojazdy, logistyka rozwożenia kilkuletnich córek do placówek mogłyby być dobrą wymówką. Przecież dziennie zostaje mi 2 godziny wolnego czasu wieczorem. Ale wiem, że to biznes, w którym odzyskuje się ten czas. Dlatego rok temu postanowiłam, że wolę go inwestować w swój rozwój osobisty (mam bardzo bogate CV, jednak nigdzie się tak intensywnie nie rozwijałam, jak właśnie w network marketingu), zamiast bezczynnie scrollować czy oglądać seriale. Owszem, odpoczynek też jest ważny, ale gdyby tak podliczyć bezproduktywne godziny w skali tygodnia (ok. 10h) i miesiąca (ok. 40h) oraz roku (480 h) wychodzi nam naprawdę imponujący kawał czasu, który moglibyśmy zainwestować w dywersyfikację dochodów.
Za kilka lat będę w miejscu, w którym będzie mnie stać na częste podróże z córkami i mężem, realizację wszystkich marzeń mojej rodziny, a spokój finansowy da mi więcej wolnego czasu. To, co bardzo mi się spodobało we współpracy z Nu Skin, to jasne plany: kiedy przyszłam do biznesu i powiedziałam, że chcę współpracować, ale mam dwie godziny dziennie, dostałam dokładny harmonogram działania, jak maksymalnie wykorzystać każdą minutę z tego czasu, by mój biznes rósł.

Niesamowita historia mamy czwórki dzieci
Kiedy jednak wydaje mi się (a jak niemal każdy mam chwile zawahania), że faktycznie nie mam na nic czasu, przypominam sobie występ Cecilii Moliny Borji podczas eventu Nu Power Summit. Cecilia jest Team Elite Platinum, osobą, która od kilkunastu lat ma najwyższy tytuł, jeśli chodzi o współpracę z marką NuSkin. Zapewne dziś zarabia miliony dolarów i może zapewnić swojej rodzinie cudowne życie czy luksusowe wyjazdy. Kiedy jednak zaczynała, też mogła powiedzieć, że wszystko stoi jej na przeszkodzie: miała czwórkę dzieci (w tym jedno bardzo absorbujące, bo dwuletnie), była bezrobotna, bez znajomości, a czasy, w jakich zaczynała nie sprzyjały sprzedaży. Pierwsze prezentacje produktu prowadziła w okresie największego kryzysu gospodarczego w Hiszpanii, mieszkając na ubogiej wsi. Miała właściwie wszystkie argumenty za poddaniem się i stwierdzeniem: nie mam czasu, to nie dla mnie. Jednak kiedy podczas wystąpienia na scenie Cecilia po latach wróciła wspomnieniami do tamtych chwil, powiedziała, że z dzisiejszej perspektywy, w której ma stabilny biznes, a jej rodzina zapewnione życie na najwyższym poziomie finansowym, przeszkody z tamtych czasów wydają się błahostką.


obserwuj autorkę @judyta.kokoszkiewicz