Nu Skin – moja terapia.

Czy są tu kobiety po przejściach związkowych?

Napisałam taki refleksyjny tekst na swoich prywatnych mediach, bo tak czułam. Bo jestem w tym, bo byłam tam… A jak się okazało po ilości wiadomości, które później otrzymałam – jest nas wiele. I wiele jest też kobiet, które są zawieszone, które się boją, które nie wierzą w siebie, nie mają wokół wsparcia, nie wierzą, że istnieje jakieś życie pozazwiązkowe… Z czytelnikami tego portalu dodatkowo chciałabym się podzielić tym, co mi pomogło oprócz wsparcia bliskich, psychoterapii, ogromu pracy własnej nad sobą…

Nu Skin – moja terapia. 

Zacznę od tego, że… Rozwód, rozstanie, rozczarowanie… To nie zdarza się tylko złym ludziom. Zdarza się też dobrym, fajnym, miłym, lojalnym, silnym, uczynnym, serdecznym, empatycznym i wrażliwym kobietom i mężczyznom. To nie jest kara. Paradoksalnie, to właśnie może być nagroda. TO ZALEŻY, JAK NA TO SPOJRZYSZ. W książce Gabrielle Bernstein “Wszechświat cię wspiera” przeczytałam:

“Niezależnie od tego, jak dramatyczna wydaje się nasza sytuacja, zawsze możemy zdecydować, czy spojrzymy na nią z miłością, czy też z lękiem. To nasza własna interpretacja decyduje o tym, jak doświadczamy rzeczywistości.”

Zatem, idąc tym tokiem rozumowania, rozstanie to:

NAGRODA, bo możesz zacząć wszystko od nowa…

NAGRODA, bo możesz skupić się na sobie…

NAGRODA, bo masz przed sobą prawdopodobnie większą część życia, niż za sobą i tylko od Ciebie zależy, co z nim zrobisz…

.

Kiedy miałam 30 lat myślałam, że mam już wszystko i że więcej mi do szczęścia nie trzeba. Właściwie to nawet tak właśnie czułam. To, co przeczytałaś/łeś powyżej – w tamtym czasie absolutnie nikt nie usłyszałby ode mnie takich słów. Życie w pojedynkę nie mieściło mi się w głowie. Rozstanie byłoby rozpadem świata. Powody tego rozstania byłyby niewybaczalne for ever. Tak… może i byłam dorosła, ale nie dojrzała. Zajęło mi to 7 lat, dwoje dzieci więcej, jedną przeprowadzkę, rozstanie, rozwód i zawód… by dopiero zacząć dojrzewać…

Ale dziś mogę z cała odpowiedzialnością i przekonaniem powiedzieć: Kocham SIEBIE taką, jaka jestem! Wierzę w siebie! Codziennie podejmuję samodzielne decyzje i są to wyłącznie dobre decyzje, bo są moje! Dbam o SIEBIE jeszcze lepiej i świadomiej niż kiedyś. Z zewnątrz i od wewnątrz. Edukuję się, żyję świadomie. Otaczają mnie piękni ludzie, których sama wpuszczam do swojego życia. Robię to, co kocham. Inspiruję kobiety, pomagam im i sama czerpię dla SIEBIE każdego dnia od innych kobiet. Jak do tego doszło? Nieeee…? Ha! Wiem! I Ci opowiem…

.

Możesz teraz pomyśleć, że ktoś wyprał mi mózg. Ale prawda jest taka, że nic nie dzieje się bez przyczyny. I ja wiem, że moja współpraca z firmą Nu Skin zaczęła się wtedy, kiedy miała się zacząć i wtedy, kiedy w moim życiu i tak już trwała rewolucja…

Dlaczego Nu Skin to moja terapia? To skrót myślowy obejmujący wszystko, co zadziało się w moim życiu i wszystko, co dała mi ta ponad trzy letnia współpraca. Wyobraź sobie 34-letnią kobietę: mama 6-latki i czteromiesięcznego malucha w trzeciej ciąży. To polonistka niepracująca już w zawodzie, bo :

a) macierzyństwo 

b) umowa w szkole i tak już się skończyła 

c) przyszło wypalenie zawodowe związane z brakiem rozwoju, zbyt wysokimi wymaganiami systemu nieadekwatnymi zupełnie do potrzeb uczniów, do ambicji… 

Kobieta, która zawsze była radosna, uśmiechnięta, przebojowa, dość pewna siebie, pełna energii, towarzyska i optymistycznie patrząca na życie… Była. Bo musisz zobaczyć ją teraz jako zmęczoną, zaniedbaną i apatyczną matkę z odrostami i nadwagą jeszcze z poprzedniej niedawnej ciąży. Ze wszystkich życiowych ról, rola matki zdominowała wszystko. Widzisz to? Dołóż do tego problemy w związku, niską samoocenę, brak wiary w siebie, brak pewności siebie, brak poczucia bezpieczeństwa, brak pomysłu na siebie i nawet chęci na szukanie go, brak energii, nuda, marazm… Masz to? To ja wtedy. I wiele kobiet na całym świecie obecnie – samotnych, mimo że w związkach, pozbawionych nadziei na rozwój zawodowy, bez realizacji swoich pasji, bez czasu dla siebie, zaniedbanych, wręcz brzydkich (i tu żadna ilość wina by nie pomogła)… Jednak nagle dzwoni telefon i ktoś proponuje jakiś ruch, coś nowego, „bo może to będzie coś dla ciebie, ty tak z tymi dzieciaczkami w domu siedzisz, to może ciebie to zainteresuje”. No i zainteresowało. Pomyślałam, że faktycznie i tak nie mam nic ciekawszego na horyzoncie, więc jak mogę tak zarobić „parę groszy” i przede wszystkim oderwać głowę od myślenia na temat mojej beznadziejnej sytuacji życiowej, to czemu nie. No i przepadłam.

.

Na początku utopiłam się w szkoleniach on-line, które cudownie obudziły mój mózg. Potem poznałam inne kobiety siędzące tak jak ja w domu, i tak jak ja mające apetyt na coś więcej od życia. Nauczycielki, fryzjerki, stylistki paznokci ale też menagerki, utytułowanme sportsmenki czy właścicielki dużych przedsiębiorstw.  Zaczęłyśmy się spotykać, rozmawiać, poznawać – oczywiście online! Tak narodziły się pierwsze fajniejsze relacje. 

Z niektórymi on-line zamienił się na realne spotkania, a potem w przyjaźnie, które są i trwają do dziś. W tak zwanym międzyczasie uczyłam się nowego zawodu, przebranżowiłam się, jak to się ładnie mówi. Uczyłam się (i nadal uczę!) rozwijania swojej firmy, uczyłam się (i nadal uczę!) network marketingu, poznawałam (i nadal poznaję!) firmę Nu Skin i jej portfolio, uczyłam się (i nadal uczę!), jak być sprzedawcą, rekruterem… Nabywałam zupełnie nowych kompetencji i to było (i jest!) coś niesamowicie ekscytującego, ale też budującego, ponieważ moja samoocena rosła w tempie błyskawicy. 

Zaczęłam wychodzić z domu na pierwsze spotkania i warsztaty z kobietami. Najważniejsze: zaczęłam znów zarabiać! Wróciła mi życiowa energia, wróciły moje marzenia i pojawiły się nowe. Zaczęłam nieśmiało planować cele na przyszłość – bardzo ostrożnie, jednak realnie. Wróciły moje pasje, np. zamiłowanie do wszelkich form dziennikarskich. Otworzyłam grupę na Facebooku dla mam, którą prowadzę do dziś i która jest wsparciem wielu kobiet. Tam też inspiruję kobiety do tego, aby dbały przede wszystkim o siebie.  Dzięki technologiom do domowej pielęgnacji firmy Nu Skin pokazuję innym kobietom, że można zadbać o swoją twarz i o ciało, nie wychodząc z domu. I mówię głośno o tym, jakie to jest ważne, a dzięki naszym technologiom – łatwe, szybkie i skuteczne! Moja metamorfoza to potwierdza!

Kiedyś, w trakcie rozmowy z jedną z moich bliskich kobiet, powiedziałam jej: „Ty musisz zadbać o siebie, bo masz siebie jedną!”. I tak narodziło się moje motto, którym od tamtej pory „zarażam”, a brzmi ono właśnie tak: DBAJ O SIEBIE – MASZ SIEBIE JEDNĄ! Zaczęłam znów pisać. Pojawiły się też wywiady, które prowadziłam z innymi „normalnymi” jednak wyjątkowymi mamami. Przypomniałam sobie, co lubiłam, co było dla mnie ważne, o czym po cichu marzyłam kiedyś… Wróciło czytanie książek – uwaga! – dla dorosłych a nie bajek na dobranoc. I ciągle szkolenia, warsztaty, kursy, akademie, rozwój, doskonalenie się… 

Potem pierwsze konferencje wyjazdowe, pierwszy event w Warszawie, pierwsze wyróżnienia, awanse, pierwsze uznania na scenie, nagranie odcinka programu Nu Power Show dla mam… A w tle tego wspaniałego rozwoju i narodzin bussinesswoman – rozstanie po 18 latach związku, przeprowadzka z domu do mieszkania z trójką dzieci i psem, trudne decyzje, obawa o jutro, ból, bezsilność, choroba, droga do rozwodu i rozwód. I wreszcie nauka samodzielności, bycia dorosłą tak naprawdę. Co mi pomogło? Przede wszystkim, kto. Ludzie, których mam obok – rodzina, przyjaciółki i bardzo bliskie koleżanki, które poznałam właśnie w zespole Karoliny Łappo-Rzeplińskiej. Karolina zresztą należy do tych osób – nie jest to „szefowa” zespołu, która wymaga wyników. Jest to przede wszystkim dobry człowiek, który chce pomóc innym lepiej żyć, i to robi. Pomogły mi też: wiedza na temat firmy, która daje mi poczucie bezpieczeństwa. Plan finansowy, który jest realny i motywujący. Cykliczne spotkania szkoleniowe, wytyczone i sprawdzone strategie działania – to powoduje, że wiem, co mam robić i kiedy, a w moim nieuporządkowanym ciągle życiu to bardzo ważne.

.

I teraz słowo podsumowania. Ja nie wiem, jak potoczyłoby się moje życie, gdybym ponad 3 lata temu nie poznała firmy Nu Skin i tych ludzi. Ale wiem, że dzięki temu, że poznałam tę firmę, tych ludzi i wszystko co z tym związane, moje życie dziś jest kolorowe i piękne, a marzenia i plany sięgają daleko. Wiem, że taki rodzaj pracy jest szyty na moją miarę. Wiem, że mam unikatowe, wyjątkowe i bezkonkurencyjne produkty, które realnie poprawiają komfort życia kobietom. Wiem, że skoro ja – polonistka bez grama pojęcia na temat marketingu – nauczyłam się tego biznesu, to inni też mogą. Wiem, że skoro ja zmieniłam swoje życie i myślenie, współpracując z tą firmą, to niejedna kobieta też może, i to zrobi – a ja bardzo chętnie każdej w tym pomogę. A wracając do początku tego tekstu: każdy koniec może być POCZĄTKIEM czegoś nowego. Trzeba sobie tylko na to pozwolić, sięgnąć po to, dać sobie szansę…

Ściskam, Ela 💗

obserwuj autorkę @mama.kikutkow

Tekst pochodzi z mojej grupy dla kobiet Mama na własnych zasadach! – miejsca, które stworzyłam dla każdej mamy i nie mamy – kobiety żyjącej na własnych zasadach ❤